Wietnam - podsumowanie

Tradycyjnie juz na zakonczenie pobytu w Wietnamie krotkie podsumowanie moich doswiadczen w tym urzekajacym kraju. To co mnie najbardziej zaskoczylo to jak preznie rozwija sie tu gospodarka i nie tylko w duzych miastach ale i tych malych miejscowosciach, ktore mijalem po drodze. Widac, ze Wietnamczycy rozpamietuja jeszcze nie tak odlegle czasy wojny i nie zakopali jeszcze toporu wojennego z Ameryka ale otwieraja sie coraz bardziej na zachod, czerpiac z tego niemale korzysci, szczegolnie w sektorze turystyki, kt w koncu napedza cala gospodarke. Zanim wyruszylem w podroz do Azji jeden znajomy klient z pracy odradzal mi wizyte Wietnamu twierdzac, ze komunistyczny rzad w tym kraju utrudnia bardzo turystom swobodne poruszanie sie, policjanci czesto wymuszaja lapowki, kradzieze sa tu bardziej powszechne niz zla pogoda w Londynie a widoki nieciekawe. Nie wiem skad on wzial te informacje ale ciesze sie, ze go nie posluchalem. Nie doswiadczylem zadnej z tych niedogodnosci, a wrecz przeciwnie to co widzialem zupelnie temu zaprzecza. Nie orientuje sie co prawda w kwestii polityki i jej wplywu na turystyke w tym kraju ale to co moge stwierdzic to, ze na pewno nie powoduje zadnych niedogodnosci z punktu widzenia podroznika. Co do widokow to jest tu wszystko - wspaniale biale plaze z przejrzysta (w odpowiednim sezonie) woda, tropikalne odizolowane wysepki, gory porosniete zawsze wibrujaca zyciem dzungla, starozytne swiatynie i pagody, ruiny i pozostalosci minionych cywilizacji a takze pomniki i miejsca upamietniajace dramatyczne wydarzenia z okresu ostatniej wojny. Jedna rzecz ktora najbardziej bedzie mi sie kojarzyla z tym krajem to motocykle, ktore jak krwinki szarzujace w naszych zylach tworza na pozor chaotyczny ruch drogowy na ulicach wietnamskich miast. Tutaj tak pozornie prosta czynnosc jak przejscie na druga strone ulicy jest wyzwaniem, ale jaka za to daje frajde...

1 komentarze:

mama pisze...

no i faktycznie koniec podróży,szybko to zleciało,oczywiście z perspektywy czasu.Bardzo się cieszymy że już wracasz,chociaż nam też będzie brakowało codziennych wizyt na blogu(bliżniaki tylko się cieszą że przestanę odganiać ich od kompa).Z przypadkowych rozmów wiem że miałeś więcej czytelników i wirtualnych tow,podróży,no ale nie wszyscy chcieli się ujawnić w koment,a szkoda(nagrody przeszły koło nosa,następnej okazji zdobycia pamiątki z Azji może nie być).Dzięki Kubusiu za wpisy,za zdjęcia idbałość o nerwy mamy.Do usłyszena z Ir mam nadzieje zaraz po powrocie.pa

Prześlij komentarz