Pagody i pagorki














Udalem sie dzisiaj do miejscowosci Oudang, ktora miesci sie niedaleko kilku - nazwe to - wzniesien, bo ciezko nazwac je gorami ale w porownaniu do plaskiej reszty prowincji wyrozniaja sie z otoczenia i sa widoczne juz z daleka. Mimo to ciezko trafic tam autobusem, bo jak sie okazuje kierowcy czesto zapomina sie zatrzymac w miejscu, wskazanym na poczatku podrozy przez turyste i potem sa komplikacje. Po Malezji kazde doswiadczenie uzywania publicznych srodkow transportu mozna jedynie rozwazac w skali 'koszmar - dotarlem na miejsce, hurraa!'. No ale wracajac do wycieczki, na miejscu znalazlem bardzo stare budowle - pagody i buddyjskie swiatynie ulokowane na szczytach trzech pagorkow. Niektore z nich byly niedawno postawione lub odnowione ale wiekszosc jest jeszcze z czasow przed-Angkorianskich. Sama wspinaczka na kazdy ze szczytow i ogladanie widokow z gory dostarczyla mi tyle samo przyjemnosci co fotografowanie zabytkow. Jedna rzecz tylko sprowadza na ziemie po takich wznioslych uniesieniach - ilosc zebrzacych biedakow a nawet dzieci proszacych o landola (one dollar) w drodze na szczyt. Przykre jest to, ze to miejsce jest chyba glownym zrodlem zarobku dla nich ale jest to jednoczesnie przytlaczajace i odbiera duzo przyjemnosci ze zwiedzania. Niektorzy, szczegolnie dzieci wkladaja troche wysilku w polepszenie swojej sytuacji i ucza sie podstaw angielskiego, zeby potem moc oprowadzac turystow opisujac pobieznie glowne atrakcje, za co ich zreszta podziwiam. Dzisiaj spotkalem bardzo milego mlodego chlopca ktory przegadujac inne dzieciaki ktorych chmara oblegla mnie po dotarciu na miejsce, zaczal od razu od wypytywania mnie skad jestem, gdzie bylem i opisywania odleglych jeszcze zabytkow. Podziekowalem mu szybko, tlumaczac ze chcialem tylko porobic zdjecia i ze wole chodzic sam, pogratulowalem znajomosci jezyka i dalem mu dolara za wysilek oraz powiedzialem ze za mna jechala nastepna grupa turystow. Tyle go widzialem, moglem juz w spokoju zabrac sie za eksploracje. Po drodze bylem oczywiscie atakowany jeszcze przez niezliczone ilosci roznych pseudo-przewodnikow. Chetnie wspieram lokalna gospodarke ale nie lubie, jako nieswiadomy turysta padac ofiara roznych wyzyskiwaczy, co mi zdazylo zreszta nie raz. Tyle jesli chodzi o zwiedzanie stolicy i okolic. Jutro rano jade autobusem do Swiatyn Angkor, glownego celu wizyty w Kambodzy. Tam zostane 3 dni i zbieram sie z powrotem do Wietnamu. W ten sposob spedze w kazdym kraju odpowienio: w Tajlandii 4 tygodnie, w Malezji 3 tyg, w Wietnamie 2, w Kambodzy 1 tydzien. Niezle to sobie ulozylem, co?

4 komentarze:

mama pisze...

Czyżby moja odp.nie była zbyt precyzyjna.Nie znalazłam wzmianki o innym mieście,jedynie że w 1432 stolica została przeniesiona z Angkor Thom do Phnom Penh.Dobrze zobaczyć cię od czasu do czasu na zdjęciu.Fajnie to wymyśliłeś,fajni też że niedługo wracasz.U ciebie już naprawdę tak póżno.Spij dobrze pa

wujek z Nysy pisze...

A na tym ostatnim zdjęciu to są hamaki i prycze czy jest to suszarnia płótna?
Zdjęcie eksploratora mimo że nieogolonego na tle pagody - niezłe. Mama się wreszcie ucieszy, tak jak i my, bo tego nam też brakowało. Teraz jesteśmy przekonani, że tam jesteś i oglądasz te cuda na własne oczy i z nami się dzielisz tymi widokami. Pozdrawiam mile.

kuba pisze...

Twoja odpowiedz mamo byla bardziej precyzyjna niz oczekiwalem, lekcja historii na pewno Ci sie oplacila :). Co do ostatniego zdjecia to pierwsza sugestia jest prawidlowa, nie jestem tylko pewien jaka dokladnie funkcje pelnia te bungaloly - rekreacyjna czy mieszkalna, bo nie widzialem zbyt duzo lokalnych mieszkancow w okolicy. Zdjec wiecej z soba tez mam ale z powodu niekorzystnego wygladu czekam z prezentacja na powrot...

kuba pisze...

Zapomnialem zapytac wczesniej czy tato dostal zyczenia urodzinowe ode mnie? Wyslalem smsem 2 dni temu bo nie mam dostepu do skypa. Odpiszcie

Prześlij komentarz